„Ostatni list” Rebecca Yarros
„Ostatni list ” Rebecca Yarros to jedna z książek o których się nie zapomina, przynajmniej ja czuję, że będę ją pamiętać bardzo długo. Już od pierwszych stron czułam, że złamie mi serce, ale nie tylko. Sprawiła, że uśmiechałam się, mimo płynących łez. Pokazała jak silna potrafi być miłość do drugiego człowieka i jak ważne jest dane komuś słowo.
Ella, samotna matka bliźniaków, która od młodych lat była zdana tylko na siebie. Jej brat żołnierz wyjechał na misję, a mąż gdy dowiedział się o ciąży bliźniaczej uciekł niczym dmuchawiec na wietrze. Już więcej się nie pokazał. Nasza bohaterka to naprawdę silna babka, jednak jeden dzień złamał jej dotychczasowe życie i już nigdy nie miało być dobrze. Choroba dziecka to najgorszy wątek, jaki przynajmniej ja mogę siebie wyobrazić. Jako mama przeżywam to sto razy bardziej i nie wyobrażam sobie znaleźć się w takiej sytuacji.
Na szczęście Ryan, brat Elli zesłał jej „anioła stróża” - swojego najlepszego przyjaciela Chaosa, którego prosił przed śmiercią aby zajął się jego siostrą i dziećmi w tych ciężkich chwilach.
Moment gdy tych dwoje się spotkało odmienił wszystko. Miłość, oddanie, łącząca ich więź stała się ich największą siłą, która wydaje się może pokonać wszystko. Czy aby na pewno wszystko? Czy małe „niewinne” kłamstwo nie zniszczy ich relacji? Czy życie wystawi ich na kolejną ciężką próbę?
Powiem jedno: kocham te książkę. Za klimat, za fabułę i za bohaterów. Każdy z nich był cudowny, miał swoją rolę którą idealnie spełniał. Tak jak napisałam na początku, to jedna z książek którą mogłabym przeczytać raz jeszcze i pewnie za drugim razem chusteczki byłyby również niezbędne.
⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️/ 5
19/2025 📚

Komentarze
Prześlij komentarz